Touch Portugal - Lizbona

Lizbona


Czar ukryty w lizbońskich uliczkach, tęsknoty wyśpiewane w fado

LizbonaTęsknoty wyśpiewane w fado, brazylijskie rytmy chorinho, grane w pełnych surowego uroku wnętrzach, zapach wiśniowej nalewki ginginha, pieczonych kasztanów czy smażonych sardynek.

Małe bary tascas pamiętające nieraz wczesne lata siedemdziesiąte, w których można zjeść proste, ale znakomite dania za kilka euro, ale również restauracje, z okien których już sam widok na 7 wzgórz, na których rozpościera się to miasto, zapiera dech w piersiach.

Niewątpliwie jedno z najstarszych miast w Europie. Mieszkali tutaj już Celtowie i ich ślady w postaci licznych megalitycznych grobowców i głazów spotkać można wciąż w najbliższej okolicy. Zawitali tu również Fenicjanie i Grecy. Według tych ostatnich to właśnie legendarny Ulisses miał być założycielem tego miasta. Po nich zjawili się tutaj Rzymianie, nadając mu nazwę Olisipo Felicitas Iulia. Następnymi przybyszami byli Wizygoci, zastąpieni w VIII w n.e. przez Arabów.

Za ich panowania miasto przybrało imię Al-Uszbuna. W wyniku długotrwałych wojen, po przeszło 400 latach, po odbiciu go z rąk arabskich, zostaje stolicą nowego państwa. Odtąd znane jest pod nazwą Lizbony.

Kontrasty, czyli tam gdzie przeszłość spotyka się z przyszłością

LizbonaTrzeszczące podłogi, dźwięki gitary, smętne fado snujące się po zaułkach Alfamy, odrapane ale jakże klimatyczne, na wpół opuszczone wnętrza, nastrojowe światło i cała Lizbona u naszych stóp.

To tutaj m.in. kręcono kultowy film Wima Wendersa "Lisbon Story" oraz "Afirma Pereira" z Marcello Mastroiannim.

Kilkanaście lat później, to samo miejsce: trzeszczące podłogi pozostały, bo wykonane z dobrego materiału, po odnowieniu służą kolejnym pokoleniom. Odgłosy gitary można bez trudu usłyszeć wieczorem, kiedy wyjdzie się na jeden z licznych tarasów. Wszak otacza nas Alfama, gdzie fado a więc i gitara, jest częścią życia.

Dzięki uczuciu, jakim został otoczony przez nowego właściciela, i wytężonej pracy projektantów wnętrze Palacio Belmonte powraca do dawnego blasku.

I tak oto budowla wzniesiona w XV w. na rzymskich i arabskich fundamentach wkracza w nowe tysiąclecie piękniejsza niż kiedykolwiek. Apartamenty genialnie zaprojektowane, stwarzające wrażenie, iż znajdujemy się w prywatnych, a nie hotelowych wnętrzach. Nastrojowo podświetlone ogromne tarasy. Sala jadalna ozdobiona przepięknymi XVII-wiecznymi kafelkami, biblioteka zapraszająca do zagłębienia się w lekturze z filiżanką mocnej kawy i wszechobecny spokój, idealny do wyciszenia się, intensywnego wypoczynku bądź też do niczym nie zakłóconej pracy.Wydaje mi się czasami, że to właśnie tutaj tkwi tajemniczy genius loci, jeśli nie całej Lizbony, to z pewnością tej staro-nowej Alfamy.

Azulejos - wielki błękit małego kraju, czyli Portugalia w pigułce

Lizbona Z pewnością są elementem dekoracji, którego trudno nie zauważyć tak w Lizbonie, jak i na terenie całej Portugalii. Azulejos, czyli po polsku: kafelki.

Jednak moim zdaniem polskie słowo kojarzy się nam dość jednoznacznie z kafelkami kuchennymi czy łazienkowymi, a to nie ma nic wspólnego z tym, czym są azulejos tutaj, w Portugalii. Dlatego pozwólcie, że będę używać tego drugiego wyrażenia.

Przywędrowały na Półwysep Iberyjski razem z Arabami i na stałe zadomowiły się w pałacach, kościołach, prywatnych domach czy budynkach użyteczności publicznej. Ten rodzaj sztuki wbrew pozorom, pomimo ponad 1000-letniej obecności w tym regionie, ma się dobrze i możemy obserwować coraz to nowsze jej przykłady w nowoczesnej architekturze, jak np. na stacjach lizbońskiego metra.

Niezapomniane wrażenia pozostawia wizyta w Museu do Azulejo mieszczącym się w przepięknym klasztorze Madre de Deus. Jednym z głównych jego eksponatów jest 36-metrowej długości panel z azulejos przedstawiający panoramę Lizbony z 1738 roku. Jest on tym bardziej interesujący, iż malowidło to przedstawia Lizbonę już nieistniejącą. Zniknęła bowiem po ogromnym trzęsieniu ziemi w 1755 roku.

Jest on tym bardziej interesujący, iż malowidło to przedstawia Lizbonę już nieistniejącą. Zniknęła bowiem po ogromnym trzęsieniu ziemi w 1755 roku. Azulejos spoglądają na nas praktycznie na każdym kroku, zaskakują nas swoją obecnością w miejscach najmniej spodziewanych, jak np. w małej restauracyjce fado na Alfamie. Mieści się ona w byłej kaplicy domu, który kupił dla swojej kochanki jeden z portugalskich monarchów. Niezwykłe połączenie historii przez wielkie "H" i historyjek z życia prywatnego ówczesnego króla. Klimatu tego miejsca dopełniają właśnie piękne XVIII-wieczne azulejos, tęskne nuty fado, tradycyjna portugalska kuchnia.

Jeśli już mówimy o azulejos, wypadałoby zajrzeć do miejsca, w którym się je wyrabia. I to nieprzerwanie od 1741 roku! Zobaczyć, jak przebiega produkcja samych kafelek i różnych ceramicznych wyrobów (cały czas wszystkie czynności wykonywane są ręcznie), jak również zakupić coś w przesympatycznym, zagraconym sklepiku, mieszczącym się przy manufakturze. Możemy dostać tutaj zarówno pojedyncze azulejos, jak i reprodukcje starych paneli, meble z elementami tradycyjnej ceramiki, lampy z abażurami z typowymi dla azulejos motywami oraz wiele innych mniej i bardziej potrzebnych ale zawsze przepięknych przedmiotów.